Zaloguj
Reklama

Otyłość - czy winny jest tłuszcz?

Otyłość - czy winny jest tłuszcz?
Fot. medforum
(0)

Walka z otyłością i nadwagą często zaczyna się od eliminacji wybranych produktów lub składników z diety. Wiele osób, chcąc zrzucić zbędne kilogramy, decyduje się na ograniczenie kaloryczności spożywanych posiłków. Z tego powodu tłuszcz, jako substancja o najwyższej gęstości energetycznej (9kcal/gr), jest eliminowany w pierwszej kolejności. Czy słusznie? Jaka jest jego rola w walce z otyłością i czy rzeczywiście warto go wykluczać? Wyjaśnia ekspert kampanii „Poznaj się na tłuszczach", prof. dr hab. n. med. Magdalena Olszanecka-Glinianowicz.

Czy otyłość jest mocno związana z pojęciem tłuszczu?

Tkanka tłuszczowa w naszym organizmie w pewnej ilości jest niezbędna jako zapas energii i jako źródło hormonów wpływających na funkcjonowanie organizmu. Jednak jej nadmiar jest szkodliwy dla zdrowia i jest objawem choroby nazywanej otyłością. Otyłość to stan, w którym tkanka tłuszczowa stanowi więcej niż 25% u mężczyzn, a u kobiet 35% całkowitej masy ciała. Obecnie częstość zachorowań na otyłość systematycznie zwiększa się na całym świecie, a głównymi czynnikami, które za to odpowiadaj, są ogólna dostępność żywności o wysokiej gęstości energetyczne i jej rosnące spożycie, a także zmniejszająca się aktywność fizyczna. Jest to spowodowane wynikiem postępu technologicznego, który powoduje, że zużywamy mniej energii zarówno w pracy, jak i w czasie wolnym.

Co zatem jest główną przyczyną otyłości?

Jak już wspomniałam - zmiany struktury spożycia żywności i zmniejszająca się aktywność fizyczna to najważniejsze czynniki, którym można przypisać ogólny wzrost częstości zachorowań na otyłość. Jednak każdy człowiek jest inny i inny może być pierwotny mechanizm powodujący dodatni bilans energetyczny. Coraz częściej zwraca się uwagę, że u wielu osób otyłość może być chorobą o podłożu emocjonalnym i może być chorobą psycho-somatyczną, to znaczy taką, która ma swój początek w psychice, a objawy dotyczą ciała. Współczesny człowiek jest narażony na ciągły stres, który może napędzać rozwój zaburzeń odżywiania, takich jak: zajadanie stresu, zespól kompulsywnego jedzenia, zespół nocnego jedzenia, czy wręcz nałogowego jedzenia. Trzeba pamiętać, że początkiem rozwoju otyłości jest przyrost niewinnych kilku kilogramów, co skutkuje zwiększeniem rozmiaru ubrań o rozmiar czy dwa. Jeżeli nie zareagujemy odpowiednio wcześnie i nie zaczniemy poszukiwać przyczyn oraz pomocy, jeżeli sami sobie nie radzimy dochodzi do rozwoju choroby, która z roku na rok się nasila i powoduje rozwój licznych powikłań, takich jak chociażby: cukrzyca typu 2, nadciśnienie, zaburzenia hormonalne, zmiany zwyrodnieniowe stawów, czy depresja. Otyłość to bardzo złożony proces, na który wpływ mogą mieć także przyjmowane leki i stres. Duże znaczenie mają czynniki biologiczne i uwarunkowania genetyczne. Jeżeli jednak nie mamy zapisanej otyłości w genach, zazwyczaj mamy większy wpływ na jej kształtowanie.

Jak zadbać o odpowiednią kaloryczność posiłków?

Rzadko kiedy dbamy o to, by wiedzieć, ile kalorii potrzebuje nasz organizm do funkcjonowania, a ile zjadamy z posiłkami i przekąskami. Wiedza ta jest kluczowa, jeśli chcemy zachować prawidłową masę ciała i dbać o zdrowie. Organizm, jak skrupulatny księgowy, będzie odkładał każdą nadwyżkę energii na „czarną godzinę”, bo tak jesteśmy zaprogramowani z powodu okresów głodu, które występowały w czasie ewolucji człowieka. Często ludzie, chcąc zmniejszyć ilość spożywanej energii, zmniejszają porcje jedzenia, a nie rodzaj produktów, które spożywają. Powoduje to, że są głodni i w efekcie zwiększają znowu ilość jedzenia. Dlatego, podejmując decyzję o zmianie, trzeba przede wszystkim zmienić jakość a nie ilość, np. nie smażyć w panierce mięsa tylko piec w piekarniku, ograniczyć spożycie słodyczy, zwiększyć ilość spożywanych warzyw, zamienić tłuste nabiały na chude. Takie zmiany jakościowe pozwolą na uzyskanie prawidłowych proporcji makroskładników pokarmowych w diecie, czyli węglowodanów, białek i tłuszczów, które wpływają na to, ile organizm zużyje spożytej energii na metabolizm tego, co zjedliśmy.

Jaka powinna być zatem dieta,  aby wyeliminować ryzyko otyłości?

Dieta powinna być zbilansowana - oprócz tego, ile zjemy, istotne jest też to, co pojawi się na naszym talerzu. Można powiedzieć, że odpowiedni dobór produktów, czyli ich jakość, w dużej mierze przyczyni się do zmniejszenia energetyczności diety. Nie każdy z makroskładników, do których należą węglowodany, tłuszcze oraz białka, pełni identyczne funkcje w naszym organizmie. Nadmierne eliminowanie pojedynczego składnika z diety – zazwyczaj węglowodanów lub tłuszczów - jest błędem. Organizm potrzebuje wszystkich trzech składników – białek, tłuszczów i węglowodanów – żeby redukcja masy ciała nie przyniosła uszczerbku na zdrowiu. Dużym zagrożeniem dla naszej masy ciała jest także jedzenie nieregularnych posiłków. Rano kiedy metabolizm jest szybszy zjadamy tylko drobną przekąskę lub w ogóle pomijamy najważniejszy posiłek dnia, czyli śniadanie, natomiast wieczorem, kiedy metabolizm zwalnia, po całym dniu w biegu, zasiadamy do uczty i niedługo potem idziemy spać.

fot. shutterstock

Jeśli nie eliminować, to, czy ograniczyć tłuszcze?

Rzeczywiście ograniczenie kaloryczności diety jest najłatwiejsze poprzez eliminację tłuszczu, ponieważ to on cechuje się największą gęstością energetyczną – np. 1 łyżka stołowa oliwy to niemal 80 kcal. Jednak, jeśli już ograniczamy tłuszcze, to powinny to być te pochodzenia zwierzęcego, a w ich miejsce wprowadzajmy tłuszcze roślinne, takie jak oliwa, olej rzepakowy, wysokiej jakości margaryny, tłuste ryby.

Jeśli nadmiernie ograniczymy spożycie tłuszczów, poza zmniejszeniem spożycia energii nie dostarczamy sobie dostatecznych dla utrzymania zdrowia ilości niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych, których nasz organizm nie umie sam wytworzyć. W efekcie może dojść do zaburzenia funkcjonowania różnych układów naszego organizmu, w tym układu odpornościowego czy pogorszenia wyglądu i kondycji skóry.

Czy to prawda, że "należy jeść tłuszcz, aby spalić tłuszcz"?

To nie do końca jest prawda, jednak zapewnienie minimalnych ilości podstawowych składników pokarmowych w diecie – również tłuszczu - jest niezwykle ważne, aby nie dopuścić do niedoborów pokarmowych, które są bardzo niekorzystne dla naszego zdrowia. Pojęcie tłuszcze to nie jest pojęcie jednoznaczne, bo wśród nich są tłuszcze, które mogą mieć negatywny wpływ na zdrowie i takie, które dla tego zdrowia są niezbędne. Około 25% energii, jaką spożywamy, powinno pochodzić z tłuszczów, przede wszystkim roślinnych oraz rybich, Należy natomiast ograniczyć znacznie spożycie tłuszczów zwierzęcych i tłuszczów dodawanych do produktów cukierniczych, ponieważ sprzyjają one rozwojowi chorób układu krążenia. Natomiast spożywanie olejów roślinnych, takich jak oliwa z oliwek, czy naszego rodzimego oleju rzepakowego, który ma bardzo korzystną proporcję kwasów tłuszczowych omega 3 do omega 6 oraz ryb, zapobiegają rozwojowi chorób serca i naczyń. Musimy pamiętać, że zmniejszenie wagi nie jest celem samym w sobie, ale ma ono prowadzić do poprawy stanu zdrowia. Dlatego, tak ważne jest nie tylko to, ile ta żywność dostarcza nam energii, ale to co jemy i w jakich proporcjach, również w odniesieniu do tłuszczów..  

Osoby będące na diecie sięgają po produkty oznaczone jako „light’, „0%” czy „lekkie”, ale na ile sprawdza się takie rozwiązanie?

Oznaczenie produktu napisem „light”, „0%” czy „lekki” nie zawsze oznacza, że jest to produkt o znacznie obniżonej energetyczności, ponieważ wszystko zależy od tego, czym został w nim zastąpiony tłuszcz dla utrzymania smaku produktu. Niektóre produkty tego typu mogą zawierać więcej cukru, co również nie jest korzystne dla zdrowia i może powodować, że zmniejszenie w nich zawartości tłuszczu wcale nie zmniejszyło tak istotnie jego energetyczności. Taki napis może powodować, że uważamy, że możemy zjeść tego produktu znacznie więcej, co może skutkować przyrostem masy ciała, mimo pozornie „zdrowego odżywiania”. 

(0)
Reklama
Komentarze