Zaloguj
Reklama

Macierzyństwo a kariera – czy kobieta naprawdę nie musi wybierać?

Macierzyństwo a kariera – czy kobieta naprawdę nie musi wybierać?
Fot. medforum
(0)

Pomimo wielu przemian społecznych, które możemy obecnie obserwować, wiele kobiet wciąż staje przed podobnym dylematem. Faktem jest, że walka o równouprawnienie kobiet i mężczyzn, przyniosła wiele dobrego. Nie oznacza to jednak, że rozwiązała wszystkie nasze problemy.

Zegar biologiczny tyka

«Kiedy w końcu będziesz miała dziecko?» - to pytanie słyszy coraz więcej kobiet. Pomijając fakt, jak bardzo narusza ono sferę prywatności, trudno na nie odpowiedzieć. Wiadomo, że każdy chciałby się najpierw ustatkować. Posiadanie dachu nad głową czy stabilnej pracy nie jest jedynie egoistyczną zachcianką, ale przede wszystkim troską o stworzenie dobrych warunków życiowych dla nowego członka rodziny. Tylko, że to wymaga czasu, a zegar biologiczny uparcie tyka. Dodatkowo optymalny wiek do zajścia w ciążę pokrywa się z momentem rozpoczynania kariery zawodowej. Efektem tego jest bardzo silny konflikt wewnętrzny, z którym wiele z nas nie jest w stanie sobie poradzić.

«Kiedy w końcu wrócisz do pracy?»

Pytanie to słyszą kobiety, które korzystają z urlopu macierzyńskiego i wychowawczego, aby poświęcić jak najwięcej czasu na wychowywanie pociechy. Tak jakby same nie miały świadomości, że ich «zegar zawodowy» również tyka. Wiadomo przecież, że w tym momencie inna kobieta, która poświęciła się pracy, rozwija się zawodowo. Co więc zrobić? Powierzyć wychowanie własnego dziecka komuś obcemu, w najlepszym przypadku babci? Ceną, którą trzeba będzie za to zapłacić, bedą wszystkie stracone chwile, które możnaby spędzić razem. Nawet po powrocie do pracy, będzie trzeba zmierzyć się z wszystkimi karcącymi spojrzeniami, bo znów trzeba wziąć L4 albo wolne, bo maluszek zachorował.

 

fot. pantherstock



Czy mamy wybór?

Wiele kobiet podejmuje mimo wszystko wyzwanie pogodzenia obu sfer. Możemy zaobserwować często heroiczny wysiłek, by zadbać o dom, rodzinę i jeszcze dać z siebie wszystko w pracy. Nie szkodzi, że nie ma już czasu na nic innego. A może jednak szkodzi? Stres rośnie do takiego poziomu, że już nawet nie zauważamy, jak powoli wyniszcza nasze zdrowie.

Pozostaje jeszcze inna kwestia: czy naprawdę mamy prawo do wyboru? Według równouprawnienia powinnyśmy je teoretycznie posiadać. Niestety można mnożyć przykłady przypięcia łatki «egoistka» kobietom, które zdecydowały się nie mieć dzieci i odnieść sukces zawodowy. To działa również w drugą stronę: kobieta, która zdecydowała się prowadzić dom i wychowywać dzieci, będzie stale słyszeć: «zacofana» albo «słaba, nie umie walczyć o swoje prawa». Co więcej, słowa te padają najczęściej z ust innych kobiet.

Pozostawiając każdej kobiecie realne prawo decydowania o wyborze własnej drogi, zapewnilibyśmy wszystkim szczęśliwsze życie, bez ciągłych wyrzutów sumienia. Być może pomogłaby odrobina kobiecej solidarności, w imię której wzajemnie broniłybyśmy swoich praw, zamiast je sobie odbierać.    
 

(0)
Reklama
Komentarze