Ostatni poród miałam w maju 2011. Karmienie zakończyłam w listopadzie, a 1 stycznia dostałam okres. Dziś mija 39 dni a kolejnego okresu brak. Wczoraj byłam u ginekologa. Wykonał mi badanie USG, które wykazało, że mam przerośnięte endometrium (17mm). Ponieważ nie wykonywałam testu ciążowego kazał mi go zrobić, gdyż brał pod uwagę ewentualną ciążę. Dzisiaj rano zrobiłam test i wyszedł negatywny. Zasadniczo nie miał prawa wyjść pozytywny, gdyż stosunek z mężem odbywałam zarówno z użyciem prezerwatywy jak i przy całkowitym braku śluzu (cały cykl stosowałam jedynie obserwację śluzu, gdyż temp. była mierzona nieregularnie). W 15-19dc miałam śluz wskazujący na okres około owulacyjny (18dc pojawiły się w nim nawet "nitki" krwi). W 25-27 dniu cyklu miałam bardzo silne bóle podbrzusza (takie jak okresowe). Podobne bóle wraz z upławami miałam w połowie grudnia ale po nich okres przyszedł i był jak dla mnie normalny. Ustalając termin do gin. rozważałam rozpoczęcie brania tabletek antykoncepcyjnych ze względu na to iż nie chcę mieć już więcej dzieci (obecnie planowana 3). Ginekolog wypisał mi receptę na Dianette ale kazał brać dopiero w pierwszym dniu miesiączki oczywiście po wykluczeniu ewentualnej ciąży. I teraz pytanie. Co mam zrobić, jeśli okres nadal się nie pojawi? Słyszałam, że można go wywołać tabletkami antykoncepcyjnymi ale czy te, które przepisał mi ginekolog są właściwe? Nie wiem co zrobić.. Póki co czekam jeszcze tydzień na okres.. Później pewno zapiszę się na kolejną wizytę, ale niestety terminy są dosyć odległe..
Głosowałaś/eś już na tę wypowiedź





















