Mój problem polega na tym, że włożyłam go 30.09 rozpoczynając nowy cykl. Jednak 1.10. podczas stosunku wyciągnęłam go i niestety zapomniałam włożyć z powrotem... Był poza "mną" ok. 8 godzin.
W ulotce napisane było, że w takiej sytuacji jest możliwość ciąży i należy skonsultować się z lekarzem, lecz mój partner nie skończył we mnie, więc włożyłam go, częściowo ignorując całą sytuację, ponieważ wizyta u lekarza nie była by możliwa w najbliższym czasie.
Niestety, po jakimś czasie zaczęłam mieć lekkie nudności i byłam ciągle śpiąca i zmęczona. Tu zaczęły się moje podejrzenia ale postanowiłam poczekać na okres. Powinnam dostać go 24.10 w poniedziałek (3 dni po wyciągnięciu krążka) najpóźniej wieczorem, zawsze tak było. Dostałam jednak dopiero na drugi dzień i w dodatku jest on jakiś dziwny- nie taki jak zawsze. Najpierw wydzielina była brunatna w małej ilości, po ok. 2 godz. dosłownie "wyleciała" ze mnie bardzo rzadka jasna krew (przepraszam za dosłowność). Bardzo się przestraszyłam, jednak w ogóle nie bolał mnie brzuch. Po południu wydzielina znów była brunatna, a wieczorem ponownie rozrzedzona krew...
Nigdy mój okres tak nie wyglądał, dlatego pojawia się moje pytanie. Czy przy takich opisanych przeze mnie okolicznościach jest możliwość ciąży? Czy jeśli doszło do zapłodnienia, to czy hormony mogły w jakiś sposób wpłynąć na płód? Rozważam zrobienie testu ciążowego...
Bardzo proszę o szybką odpowiedź i z góry dziękuję. Pozdrawiam.
Głosowałaś/eś już na tę wypowiedź




















