Często zaglądam na to forum ale pierwszy raz odważyłam się napisać.
Ciężko mi zebrać myśli do kupy-ale wiem przynajmniej,że nie jestem z tym problemem sama bo każda z was dobrze mnie rozumie. Już od ponad roku staramy się z mężem o dziecko. 22 stycznia powinnam dostać @. cykle mam zawsze po 28 dni. Jednak @ się nie pojawiła.Parę dni później byłam u ginekologa który stwierdził, że jestem w ciąży ale w bardzo wczesnej(wykrył na USG małą kropeczkę która miała dopiero 18mm). Powiedział,że najważniejszy będzie poziom hcg. Zrobiła go jeszcze tego samego dnia tj. 25.01.12 i poziom wynosił 45,5. Czyli wskazywał na około 4 tydzień ciąży. Wiedziała,że wynik trzeba powtórzyć po 48h, żeby sprawdzić czy wzrasta tak więc kolejny zrobiłam 27.01.12 i wynosił 67,9. Cieszyliśmy się z mężem, że wszystko jest w porządku i że wreszcie uda nam się zostać rodzicami. Do wczoraj 01.02.12....kolejny wynik 62,2....;(
Czyli ciąża się nie rozwija ;(....Nie wiem co mam robić, od wczoraj cały czas płaczę. Nie miałam żadnego krwawienia, żadnych ostrych bólów brzucha, piersi bolą mnie cały czas tak jak przy normalnych objawach wczesnej ciąży. Na jutro jestem umówiona na wizytę u gina. Nie wiem co mnie czeka...czy organizm się sam oczyści czy wyląduje w szpitalu już się poddałam. napiszcie jak to może dalej przebiegać?
Głosowałaś/eś już na tę wypowiedź





















![:] :]](http://static2.medforum.pl/portals/user_photos/196704/4ddccb81928be_58x58_adaptive.jpg)




