Jestem w 24tc, jest to moja pierwsza ciąża, kiedy byłam u lekarza w Polsce (mieszkam na stałe w UK) powiedziano mi, że moja szyjka macicy ma 2,5 cm, jest twarda i zamknięta. Uznałam ze spokojem, że wszystko ok, bo lekarz też nie powiedział tego jakoby miało coś być nie tak.
Mój synuś jest ułożony poprzecznie i wszystko u niego gra.
Problem (a może i nie problem) polega na tym, że wydaje mi się, że mam nisko brzuch, bo młody kopie mnie czasem wręcz w pachwinach i czasami czuję ruchy tuż nad wzgórkiem łonowym. Dodatkowo naczytałam się, że szyjka macicy powinna mieć między 3-4 cm, a moja ma dużo mniej.
Moja znajoma od 20 tc ma szyjkę 1,3cm i ma już założony krążek i musi leżeć, a dodatkowo jej dziecko jest już od tamtej pory obrócone główką do dołu.
Jak każda ciężarówka chyba trochę panikuję i nie wiem, czy powinnam lecieć do lekarza, czy nie ma się czym denerwować.
Czy ktoś miał lub ma podobnie jak ja?!
Dodam, że nie mam silnego parcia na pęcherz. Może od czasu do czasu, ale jest to do wytrzymania i jak już idę do toalety to faktycznie okazuje się, że miałam pełny pęcherz.
Dziękuję za wszelkie odpowiedzi.
Pozdrawiam

































