Słuchajcie.Zaczęłam brac tabletki po dwu miesiecznej przerwie było to w grudniu jednak nie iwem czy dobrze je zaczełam bo nie wiem czy to był okres czy nie ginekolog powiedzial ze moglb byc to okres. Po pierwszym opakowaniu nie zrobilam 7 dniowej przerwy teraz jakies dwa tyg skonczyła mi się tabetka drugiego opakowania i zrobiłam przerwę. Brzuch mnie bolał strasznie, myślałam ze zemdleje byłam w ten dzień na studiach podeszłam do jakiś dziewczyn i dały mi tabletkę oczywiście przeczytałam nazywały się "avicin" czy jakoś tak nie pamiętam nazwy ale powiedziała ze są na silne bóle pisało ze rozkurczowe. Potem się zaczęło POTOP!! okres leciał mi strumieniem i w dodatku takie duże skrzepy, przestraszyłam się. Spodnie całe zalane na szczeście miałam czarne i długi płaszcz. Ogólnie to jakoś trzy razy tak ostro poleciało i za każdym razem takie wielkie skrzepy krwi. Juz pomyślałam sobie ze to krwotok jakis. Ale później przeszło. To pewnie przez te tabletkę. Czy powinnam iść do ginekologa się zbadać? Czy to przez ta silną tabletkę? Pozdrawiam
Głosowałaś/eś już na tę wypowiedź























