• Strona główna
  •  
  • Skorupki po jajkach, czyli poświąteczny powrót do codzienności
Skorupki po jajkach, czyli poświąteczny powrót do codzienności
mezczyzna zamyslony
Fot. ojoimages

Już po świętach, a my nadal nimi żyjemy – zawieszeni w próżni, która jest niechęcią oderwania się od niedawnej błogości. Zasypiamy szybciej, budzimy się wolniej, patrzymy na świat maślanymi oczami, chcielibyśmy ciągle trwać w oparach świątecznej rozkoszy podniebienia, wciąż móc sobie pozwolić na słodkie nicnierobienie. Pragnęlibyśmy nadal odczuwać ciepło rodzinnego ogniska, trwać w czasie pełnym radości, cieszyć się tym, jak godziny wolno płyną, a nie przelatują nam przez palce…

 

Tak, gdy smak świąt długo pozostaje na języku, a w duszy wciąż tli się ich atmosfera trudno nam oprzeć się wspomnieniom, ciężko powrócić do świata pełnego codziennej bieganiny, w niczym niepodobnej do krzątaniny przy wielkanocnym stole.

Nawet jeśli nie jesteśmy łasuchami, chodzą za nami doznane smakowitości: babka, pascha, baranek, jajka faszerowane, barszcz biały, pasztet wielkanocny… a tu już trzeba zaprać obrus zaplamiony przy gwarnym spotkaniu całej rodziny, schować koszyczki i palmy wielkanocne, by zasnęły w szafie na rok, obiecać sobie że następny dyngus będzie dla nas mniej mokrą niespodzianką, choć i tak pewnie tradycyjnie przemokniemy do suchej nitki…

Zimny prysznic - tak można określić najlepiej poświąteczny powrót do codzienności, dalekiej od wielkanocnych pieleszy, gęstej od obowiązków, niejednokrotnie pełnej problemów, gdzie najbardziej brakuje nam snu i tchu.

 

Tak, gdy smak świąt długo pozostaje na języku, a w duszy wciąż tli się ich atmosfera trudno nam oprzeć się wspomnieniom, ciężko powrócić do świata pełnego codziennej bieganiny, w niczym niepodobnej do krzątaniny przy wielkanocnym stole.

Nawet jeśli nie jesteśmy łasuchami, chodzą za nami doznane smakowitości: babka, pascha, baranek, jajka faszerowane, barszcz biały, pasztet wielkanocny… a tu już trzeba zaprać obrus zaplamiony przy gwarnym spotkaniu całej rodziny, schować koszyczki i palmy wielkanocne, by zasnęły w szafie na rok, obiecać sobie że następny dyngus będzie dla nas mniej mokrą niespodzianką, choć i tak pewnie tradycyjnie przemokniemy do suchej nitki…

Zimny prysznic - tak można określić najlepiej poświąteczny powrót do codzienności, dalekiej od wielkanocnych pieleszy, gęstej od obowiązków, niejednokrotnie pełnej problemów, gdzie najbardziej brakuje nam snu i tchu.

 

Jak więc poradzić sobie z tak drastyczną zmianą? Czyżby poświąteczny kac trwał dłużej niż ten noworoczny? Niemożliwe. Może warto więc po prostu, w natłoku codziennych zdarzeń, znaleźć czas na spacer – wyjść na zewnątrz, posłuchać wiosny i siebie- zwolnić, zmienić coś na stałe, zarazić innych energią. Sprawić by każdy, nawet najzwyklejszy dzień był dla nas świętem. Zadzwonić do bliskiej osoby, pokochać ten stan, gdy coś umiera i jednocześnie się rodzi. Jeszcze w duchu minionych Świąt Wielkanocnych – pojednać się ze sobą i światem.

Autor opracowania: Katarzyna Stolarska

Źródło tekstu: Fozik.pl, zdjęcia: ojoimages

Adres www źródła: www.Fozik.pl

Podziel się
Poleć znajomemudrukuj tekst
Oceń artykuł: 
 4 głosy
 

Dermatologia i kosmetologia (rozwiń)

Kobieta - zdrowie i profilaktyka (rozwiń)

Dziecko - zdrowie i profilaktyka (rozwiń)

Mężczyzna - zdrowie i profilaktyka (rozwiń)

Styl życia: sztuka, rozrywka, muzyka (rozwiń)

Praca (rozwiń)

O zdrowiu - choroby cywilizacyjne (rozwiń)

Jakiego rodzaju muzyki słuchasz ?