"We are all made of stars" czyli o trudzie bycia sławnym
dziewczyna_chlopak_szkola_korytarz
Fot. ojoimages

Życie i sukcesy gwiazd, gwiazdeczek i wielkich upadłych cieszą się niesłabnącą popularnością, czego dowodem może być wielkość czcionki tytułów bulwarowych pism i ilość rąk, które po nie sięgają.

Życie i sukcesy gwiazd, gwiazdeczek i wielkich upadłych cieszą się niesłabnącą popularnością, czego dowodem może być wielkość czcionki tytułów bulwarowych pism i ilość rąk, które po nie sięgają.

„Czy to tylko przypadek, że tak wielu pięknych i bogatych ma widoczne gołym okiem problemy natury psychicznej?” pyta Borwin Bandelow, autor książki „Gwiazdy. O trudnym szczęściu bycia sławnym”, wydanej niedawno przez Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne.

Autor w pierwszym rozdziale przedstawia w sposób klarowny i zrozumiały dla szerokiego grona czytelników, niekoniecznie zawodowo związanych z psychologia czy psychiatrią, ogólny zarys zaburzeń osobowości, wyjaśnia używaną terminologię oraz perspektywy nowoczesnej psychiatrii, ukazuje starannie różnice pomiędzy wariantami „antyspołeczny”, „borderline”, „histrioniczny”, „narcystyczny”. Czytając te zwięzłe wprowadzenie ma się jeszcze wrażenie obcowania z czymś popularnonaukowym później jest już coraz gorzej. Oto przykład „Zawsze gdy czytamy w biografii o autodestrukcyjnych elementach życia, takich jak uzależnienie od narkotyków czy próby samobójcze, nasuwa się podejrzenie osobowości borderline” - takimi złotymi myślami raczy nas getyndzki psychiatra. Autor stara się poprzez ukazywanie co pikantniejszych fragmentów biografii celebrities udowodnić tezę, którą niejako nieśmiało stawia na początku, iż sławni i bogaci cierpią na zaburzenie osobowości typu borderline. Jest w tym jednak coś, co sprawia, książka Bandelowa robi wrażenie nieco rozbudowanego, podpartego psychologiczną analizą omawianych postaci, plotkarskiego magazynu. Pod fasadą „rzetelnych” źródeł autor diagnozuje „na odległość”, stawia się na pozycji osoby będącej bezpośrednim obserwatorem, dobrym znajomym gwiazd, bezpośrednim świadkiem ich upadków i wzlotów, co sprawia, iż publikacja ta momentami jest co najmniej tendencyjna.

Bandelow stara się brzmieć nieco intrygująco, gdy wspomina o tym, że „ historie życia sławnych ludzi stanowią często mieszankę seksu, narkotyków i rock and rolla. Istnieje zadziwiające tłumaczenie wzajemnego powiązania między tymi elementami”. I prawdopodobnie w oczach wielu czytelników na obietnicy rozwikłania tej tajemnicy cała intryga się kończy. Podczas dalszej lektury można dowiedzieć się o kombinacjach cech świadczących o zaburzeniu osobowości typu borderline: trudne dzieciństwo, narcyzm, uzależnienia, samookaleczenia, lęki, depresje, wykorzystywanie seksualne czy nieumiejętność tworzenia stałych związków emocjonalnych. Autor bada znane osobistości pod kątem owych cech, z precyzją relacjonuje o ekscesach narkotykowych Janis Joplin, lekomanii Marilyn Monroe czy tajemniczych okolicznościach śmierci Kurta Cobaina. Bardzo wiele miejsca poświęca się dokładnemu przedstawianiu faktów z życia gwiazd, od traumatycznego w większości przypadków dzieciństwa, poprzez dramatyczną adolescencję aż do momentu kiedy gwiazdy osiągały wyżyny sławy. Pozostaje jednak pewien niedosyt, zaskakująco mało miejsca poświęca się analizie zachowań czy popędów, które kierowały zachowaniem ludzi. To sprawia, że po przeczytaniu kolejnego rozdziału w pamięci pozostaje informacja o tym, że Edith Piaf była córką algiersko-włoskiej prostytutki, a Elvis Presley przed śmiercią zjadł 4 kulki lodów i sześć ciastek. Mało w takiej sytuacji pozostaje miejsca na analizę zachowania, a gdy się pojawi wówczas ma charakter jedynie wzmianki i niczym mantra powtarzanego zdania „istnieje jedno źródło tych dysfunkcji: osobowość borderline”.

Lęk przed samotnością i równoczesną niemożnością nawiązywania bliskich kontaktów przez Robbiego Williamsa tłumaczy autor występowaniem osobowości typu borderline. Również przy uzależnionej od leków nasennych Marilyn Monroe, której śmierć do dzisiaj stanowi zagadkę, Bandelow, nakładający w tym przypadku maskę detektywa, pewnie twierdzi, że jest to dziełem przypadku ponieważ „ludzie zdrowi nie rozumieją, że osoby z osobowością borderline tak lekkomyślnie igrają ze śmiercią”.

Życie i sukcesy gwiazd, gwiazdeczek i wielkich upadłych cieszą się niesłabnącą popularnością, czego dowodem może być wielkość czcionki tytułów bulwarowych pism i ilość rąk, które po nie sięgają.

„Czy to tylko przypadek, że tak wielu pięknych i bogatych ma widoczne gołym okiem problemy natury psychicznej?” pyta Borwin Bandelow, autor książki „Gwiazdy. O trudnym szczęściu bycia sławnym”, wydanej niedawno przez Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne.

Autor w pierwszym rozdziale przedstawia w sposób klarowny i zrozumiały dla szerokiego grona czytelników, niekoniecznie zawodowo związanych z psychologia czy psychiatrią, ogólny zarys zaburzeń osobowości, wyjaśnia używaną terminologię oraz perspektywy nowoczesnej psychiatrii, ukazuje starannie różnice pomiędzy wariantami „antyspołeczny”, „borderline”, „histrioniczny”, „narcystyczny”. Czytając te zwięzłe wprowadzenie ma się jeszcze wrażenie obcowania z czymś popularnonaukowym później jest już coraz gorzej. Oto przykład „Zawsze gdy czytamy w biografii o autodestrukcyjnych elementach życia, takich jak uzależnienie od narkotyków czy próby samobójcze, nasuwa się podejrzenie osobowości borderline” - takimi złotymi myślami raczy nas getyndzki psychiatra. Autor stara się poprzez ukazywanie co pikantniejszych fragmentów biografii celebrities udowodnić tezę, którą niejako nieśmiało stawia na początku, iż sławni i bogaci cierpią na zaburzenie osobowości typu borderline. Jest w tym jednak coś, co sprawia, książka Bandelowa robi wrażenie nieco rozbudowanego, podpartego psychologiczną analizą omawianych postaci, plotkarskiego magazynu. Pod fasadą „rzetelnych” źródeł autor diagnozuje „na odległość”, stawia się na pozycji osoby będącej bezpośrednim obserwatorem, dobrym znajomym gwiazd, bezpośrednim świadkiem ich upadków i wzlotów, co sprawia, iż publikacja ta momentami jest co najmniej tendencyjna.

Bandelow stara się brzmieć nieco intrygująco, gdy wspomina o tym, że „ historie życia sławnych ludzi stanowią często mieszankę seksu, narkotyków i rock and rolla. Istnieje zadziwiające tłumaczenie wzajemnego powiązania między tymi elementami”. I prawdopodobnie w oczach wielu czytelników na obietnicy rozwikłania tej tajemnicy cała intryga się kończy. Podczas dalszej lektury można dowiedzieć się o kombinacjach cech świadczących o zaburzeniu osobowości typu borderline: trudne dzieciństwo, narcyzm, uzależnienia, samookaleczenia, lęki, depresje, wykorzystywanie seksualne czy nieumiejętność tworzenia stałych związków emocjonalnych. Autor bada znane osobistości pod kątem owych cech, z precyzją relacjonuje o ekscesach narkotykowych Janis Joplin, lekomanii Marilyn Monroe czy tajemniczych okolicznościach śmierci Kurta Cobaina. Bardzo wiele miejsca poświęca się dokładnemu przedstawianiu faktów z życia gwiazd, od traumatycznego w większości przypadków dzieciństwa, poprzez dramatyczną adolescencję aż do momentu kiedy gwiazdy osiągały wyżyny sławy. Pozostaje jednak pewien niedosyt, zaskakująco mało miejsca poświęca się analizie zachowań czy popędów, które kierowały zachowaniem ludzi. To sprawia, że po przeczytaniu kolejnego rozdziału w pamięci pozostaje informacja o tym, że Edith Piaf była córką algiersko-włoskiej prostytutki, a Elvis Presley przed śmiercią zjadł 4 kulki lodów i sześć ciastek. Mało w takiej sytuacji pozostaje miejsca na analizę zachowania, a gdy się pojawi wówczas ma charakter jedynie wzmianki i niczym mantra powtarzanego zdania „istnieje jedno źródło tych dysfunkcji: osobowość borderline”.

Lęk przed samotnością i równoczesną niemożnością nawiązywania bliskich kontaktów przez Robbiego Williamsa tłumaczy autor występowaniem osobowości typu borderline. Również przy uzależnionej od leków nasennych Marilyn Monroe, której śmierć do dzisiaj stanowi zagadkę, Bandelow, nakładający w tym przypadku maskę detektywa, pewnie twierdzi, że jest to dziełem przypadku ponieważ „ludzie zdrowi nie rozumieją, że osoby z osobowością borderline tak lekkomyślnie igrają ze śmiercią”.

Lektura przyjemna, lekka, niepozbawiona fragmentów wzbudzających uśmiech, a traktujących o spiskowej teorii dziejów...autor z cała powagą pisze „ Gdy Kurt Cobain umarł w swoim garażu, miał 27 lat. (...) w wieku 27 lat zmarła również w wyniku przedawkowania Janis Joplin. Brian Jones utopił się w przydomowym basenie będąc pod wpływem narkotyków, mając 27 lat. Jimi Hendrix zmarł w wieku 27 lat i urodził się 27 listopada. Jim Morrison umarł, mając 27 lat, w 27 tygodniu roku 1971” zaiste: bardzo wnikliwa obserwacja znanego psychiatry. Jednocześnie nie mogę się oprzeć wrażeniu, że szczytem fanatycznego wprost poszukiwania Bandelowa pośród gwiazd osób z osobowością borderline jest fragment dotyczący śmierci Lady Di. Autor podczas opisywania wydarzeń związanych ze śmiercią księżnej stwierdza „co ciekawe, również inni pasażerowie luksusowego mercedesa mogli wykazywać cechy osobowości borderline” po czym diagnozuje „Jeśli prawdziwa jest teza, że wszystkie trzy śmiertelne ofiary cierpiały na osobowość borderline, to mamy do czynienia ze zbiorowym wypadkiem wywołanym borderline w konsekwencji typowego dla tego zaburzenia igrania ze śmiercią”. I tutaj zaczyna się punkt zwrotny: zachęcająca, mająca zacięcie psychoanalityczne w początkowych rozdziałach książka zbliża się niebezpiecznie do granicy, w której następuje mieszanie kiczu z krzykliwą sensacją, popartą wątpliwymi dowodami. Po przeczytaniu książki pozostaje wrażenie, jakby autor przez 215 stron konsekwentnie, niekoniecznie jednak rzetelnie, stara się szukać w biografiach gwiazd dowodów na to, iz osobowość borderline rządzi show biznesem. Z pewnością zajmujące, niezawsze wiarygodne.

Bandelow, ceniony psycholog i psychoterapeuta, pisze językiem zrozumiałym, ujmującym, starając się tłumaczyć rzeczy trudne w sposób przejrzysty. W tej konwencji ukazuje dlaczego tak dużo gwiazd, w szczególności muzyków i aktorów, kreuje swoje życie jako jedno wielkie nadużywanie oraz wybiera drogę samostracenia od sukcesu do ekscesu, od ekscesu do upadku. I tak jest rzeczywiście: Billie Holiday, Jimmy Hendrix, Elvis Presley, Kurt Cobain, Janis Joplin, Jim Morrison, Sid Vicious .... wszystkie te gwiazdy, zaczynające dość długą listę przytaczanych przez autora sław wybierało tą właśnie drogę. Teoria przedstawiona w książce tłumaczy, że to nie życie sukcesu doprowadziło ich do takiego a nie innego końca, ale posiadanie osobowości borderline umożliwiło im dojście do sławy i splendoru. Zastanawiające jest jednak: na podstawie czego autor niejako „skazuje” wyżej wymienionych na diagnozę zaburzeń osobowości. W końcu jego wiedza na ich temat jest dokładnie taka sama jak nasza: raporty z drugiej ręki.

Bandelow z ojcowskim wręcz ciepłem dobrze ich rozumie, tłumaczy ich krzywdy, zachowania, myśli którymi się kierowali. Jednak fragmentami okazuje się, że pod maską czułego „spowiednika gwiazd” czai się nieprzyjemny krytyk, niestroniący od surowej oceny tylko na podstawie pewnych spekulacji czy doniesień prasowych: Courtney Love „choć zupełnie pozbawiona talentu dotarła nawet do Holywood”. Poziom godny pudelka.pl.

Borwin Bandelow rozumie wszystko, prześwietli każdą biografię, z niezwykła pomysłowościa wyszuka tych momentów w życiu gwiazd, które będą pasowały do jego teorii „zborderline`owanego show-biznesu”. Na twarzy pozostawia to jedynie lekki uśmiech.

Co zatem pozostaje w końcowym słowie? Chyba to, że nie tylko osobowość borderline jest, wg autora, przepustką do sławy, ale również publika, którą fascynują zaburzone jednostki, widząc w nich odbicie swoich głeboko skrywanych pragnień i popędów.

W końcowym rozdziale Bandelow wspomina o tych nieszczęśnikach, którzy dotknięci osobowością borderline, nigdy nie zaznają sławy, a ich życie z racji zaburzenia stanie się koszmarem: „To im tak naprawdę powinniśmy współczuć” . Ujmujący apel, który zatonął w blichtrze opowieści o znanych i lubianych.

Z dobrze zapowiadającej się publikacji popularnonaukowej, obiecującej „ jeszcze bardziej intrygującą podróż w głąb ludzkiego umysłu” zrobiła się powieść plotkarsko- sensacyjna z lekką nutką psychoanalityczną.

Autor opracowania: dr Wojtek Merk*, mgr Robert Kowalczyk*** lekarz, stażysta w Klinice Psychiatrii i Psychoterapii SUM w Katowicach** seksuolog kliniczny, psycholog. Wykładowca w Klinice Psychiatrii i Psychoterapii

Recenzenci: Konsultacja psychologiczna:

Źródło tekstu: zdjęcia: ojoimages

Podziel się
Poleć znajomemudrukuj tekst
Oceń artykuł: 
 0 głosów
28-07-2011, 19:54

Przeczytaj komentowany artykuł: "We are all made of stars" czyli o trudzie bycia sławnym

Magiczna liczba 27? Czy aby na pewno data śmierci tych ludzi w tym wieku musi być czegoś dowodem czy jedynie ciekawostką jak np. strona poświęcona śmierci http://yourdeathdate.info/data-a.php . Mnie się wydaje,że słusznie mawiał św. Augustyn mawiał, że "każdy dzień jest dobry żeby się urodzić i żeby umrzeć".

konto usunięte

Gość

Dermatologia i kosmetologia (rozwiń)

Kobieta - zdrowie i profilaktyka (rozwiń)

Dziecko - zdrowie i profilaktyka (rozwiń)

Mężczyzna - zdrowie i profilaktyka (rozwiń)

Styl życia: sztuka, rozrywka, muzyka (rozwiń)

Praca (rozwiń)

O zdrowiu - choroby cywilizacyjne (rozwiń)

Różyczka - to choroba o jakiej etiologii?