Puderniczka, czyli jak odzyskać własną twarz
Kobieta_Puderniczka_Twarz
Fot. ojoimages

„Kalina miała prawdziwego farta” - tak mówiły o niej klientki. Miały rację - w końcu nie każdy może się poszczycić najlepszym salonem urody w mieście i tytułem właścicielki roku. Sama była najwłaściwszą wizytówką swojego zakładu - włosy w najmodniejszym odcieniu krzykliwego baleyage, perfekcyjnie wykonane paznokcie ze srebrzysto-złotymi zdobieniami, makijaż idealnie podkreślający wielkie niebieskie oczy i pełne usta koloru dojrzałego wina.

Do tego ubierała się gustownie, skrupulatnie dobierając szykowne dodatki i prezentując przy tym styl kobiety przedsiębiorczej, niezależnej i miastowej. Za to kochały ją kobiety i za to chciały naśladować. Pracownice również ją wielbiły, dla nich była niedoścignionym wzorem, ideałem, który potrafi jako pierwszy być w pracy i jako ostatni zeń wyjść. „Tak jak swoją atłasową garsonkę” - lubiły mawiać -„wszystko Kalina na ostatni guzik dopina ”.

Tego wieczoru, gdy już pożegnała ostatnią z manikiurzystek, właśnie ów wierzchni strój jako pierwszy zrzuciła machinalnie na krzesło. Zdjęła też uśmiech z twarzy, ten, który jakąś nadludzką siłą woli, doczepiony był do niej na te wszystkie godziny. Nacisnęła przyciski automatycznych rolet, które z minimalnym trzaskiem zamknęły zakład, odcinając ją całkowicie od świata zewnętrznego.

Potem, codziennym rytuałem ruszyła na tył salonu, gdzie dokładnie za siódmą suszarką otworzyła schowek na szczotki, umieszczony pod metalową klapą. Podważyła tą naziemną szafkę, wyjąwszy najpierw jej zawartość i otworzyła drugą, niewidoczną normalnie bez tych zabiegów, drewnianą klapę. Po chwili obcasy Kaliny zaczęły stukać o powierzchnię stopni masywnej, hebanowej drabiny. Raz, dwa, trzy... dwadzieścia. Teraz tylko obrót w prawo, „klik” i ciepłe domowe światło otoczyło ją opieką. Tak, to tu czuła się jak u siebie- w bezokiennej, piwnicznej twierdzy, obitej z każdej strony litym drewnem i kolorowymi, góralskimi gobelinami.

Do tego ubierała się gustownie, skrupulatnie dobierając szykowne dodatki i prezentując przy tym styl kobiety przedsiębiorczej, niezależnej i miastowej. Za to kochały ją kobiety i za to chciały naśladować. Pracownice również ją wielbiły, dla nich była niedoścignionym wzorem, ideałem, który potrafi jako pierwszy być w pracy i jako ostatni zeń wyjść. „Tak jak swoją atłasową garsonkę” - lubiły mawiać -„wszystko Kalina na ostatni guzik dopina ”.

Tego wieczoru, gdy już pożegnała ostatnią z manikiurzystek, właśnie ów wierzchni strój jako pierwszy zrzuciła machinalnie na krzesło. Zdjęła też uśmiech z twarzy, ten, który jakąś nadludzką siłą woli, doczepiony był do niej na te wszystkie godziny. Nacisnęła przyciski automatycznych rolet, które z minimalnym trzaskiem zamknęły zakład, odcinając ją całkowicie od świata zewnętrznego.

Potem, codziennym rytuałem ruszyła na tył salonu, gdzie dokładnie za siódmą suszarką otworzyła schowek na szczotki, umieszczony pod metalową klapą. Podważyła tą naziemną szafkę, wyjąwszy najpierw jej zawartość i otworzyła drugą, niewidoczną normalnie bez tych zabiegów, drewnianą klapę. Po chwili obcasy Kaliny zaczęły stukać o powierzchnię stopni masywnej, hebanowej drabiny. Raz, dwa, trzy... dwadzieścia. Teraz tylko obrót w prawo, „klik” i ciepłe domowe światło otoczyło ją opieką. Tak, to tu czuła się jak u siebie- w bezokiennej, piwnicznej twierdzy, obitej z każdej strony litym drewnem i kolorowymi, góralskimi gobelinami.

#Strona#

Na szafce z prawdziwej sosny lśniły pudełeczka pełne korali, a na śnieżnobiałej, koronkowej serwecie, błyszczały nadgryzione zębem czasu czarne skrzypce. W surowym łożu pękały w szwach puchate poduchy i pościel, ciesząc się, że wkrótce nie będą już same. Jeszcze tylko Kalina zdejmie sztuczne rzęsy i kolorową treskę z głowy, zmyje dwukrotnie większe usta niż jej własne i zdejmie soczewki z oczu, wtedy znowu spojrzy tak znajomo, jedną brązową, drugą zieloną źrenicą i pokryje swe piegowate policzki zdrowym, karminowym rumieńcem oraz łzą pełną ulgi. Tylko paznokci będzie jej wstyd, bo skrzypce znów będą błagać, by wzięła je do rąk, a ona tylko odmówi milczeniem i schowa ręce pod kolana, skuli się, a potem zaśnie w Szczyrku i tam się obudzi.

Dziś klientka zapytała Kalinę o tą „oryginalną puderniczkę” wystającą z kieszeni jej kaszmirowego swetra. Ukryła szybko zmieszanie i zapewniła, że to tester nowego kosmetyku z zagranicy i jeśli się przyjmie w naszych realiach, osobiście postara się o wprowadzenie go do salonu. Puderniczka, która jakimś niezwykłym sposobem zawsze towarzyszyła Kalinie, choć już dawno została zamknięta na klucz w sosnowej szafce, w istocie była pudełeczkiem wielkości wnętrza dłoni, misternie ozdobionym rustykalnym wzorem. Ten folklorystyczny ornament na szczęście nie był zbyt widoczny dla owej kobiety z ogórkami na oczach. Pod okrągłym wieczkiem pudełka też były oczy, dokładnie dwie pary oczu, ogromny kosz z chlebem i garnuszkiem jagód oraz wielka, nigdy niewypowiedziana prośba do Kaliny, prośba pełna ukrytej rozpaczy i tęsknoty.

Autor opracowania: Katarzyna Stolarska

Źródło tekstu: Fozik.pl, zdjęcia: ojoimages

Adres www źródła: www.Fozik.pl

Podziel się
Poleć znajomemudrukuj tekst
Oceń artykuł: 
 2 głosy
15-04-2010, 19:51

Przeczytaj komentowany artykuł: Puderniczka, czyli jak odzyskać własną twarz

tak wiele z nas można powiedzieć, że ma dwie twarze ....

szafirowa_mgiełka

szafirowa_mgiełka

20-05-2010, 11:59

Każdy człowiek ma dwie twarze.
Mama zawsze powtarzała: "Cicha woda brzegi rwie".
Chcemy być takimi jakimi ludzie nas oczekują. Spełniamy ideały szarości współczesności, a wracając do naszych czterech kątów, wiemy, że nam nic nie grozi. Możemy zachować się naturalne i ubrać w koszulę flanelową.
Też potrzebuję zdejmować maskę, robię to z wielką przyjemnością smile
Ty też wypróbuj.

Terenia

Terenia

01-06-2010, 12:27

Każdy może powiedzięć zapewne że ma dwa oblicza, a może nawet wiecej ;p
inaczej zachowywuję się w szkole troszeczkę inaczej w pracy, jest różnica gdy siedzę ze znajomyli na herbacie, a z innymi przy winku z klubie. Wszędzie wkłądamy maski, nawet jeśli dziecko nas skrzywdzi np, okłamie, zazwyczj nie dajemy po sobie poznać, jaką przykrość nam to sprawiło.

Benia

Benia

Dermatologia i kosmetologia (rozwiń)

Kobieta - zdrowie i profilaktyka (rozwiń)

Dziecko - zdrowie i profilaktyka (rozwiń)

Mężczyzna - zdrowie i profilaktyka (rozwiń)

Styl życia: sztuka, rozrywka, muzyka (rozwiń)

Praca (rozwiń)

O zdrowiu - choroby cywilizacyjne (rozwiń)

Na pierwszej randce