
Dzieci przewlekle chorujące zwykle doznają obniżenia poczucia własnej wartości. Jak pomóc im uporać się z tym problemem?
Chorujące długo dziecko ma zazwyczaj więcej zabawek, więcej czasu spędza z rodzicami w porównaniu z rzadko chorującymi rówieśnikami czy rodzeństwem. Często dostaje „super jedzenie” w ilości takiej jak chce („byleby tylko jadło”).
To jednak jedna strona choroby... Druga nie jest taka barwna. Chorujące dzieci dopada często smutek, przygnębienie, niechęć do życia. Czują się one gorsze od zdrowych mogących cieszyć się życiem dzieci.
Zazwyczaj nie zależy to od „ciężkości choroby”, ale od czasu spędzanego w szpitalu czy w domu z dala od koleżanek i kolegów z klasy i podwórka a także podejścia rodziców. Zdarza się, iż dziecko jest hospitalizowane kilkukrotnie w szpitalu wskutek nie aż tak poważnych dolegliwości, a w przerwach pomiędzy pobytami nie chodzi do szkoły, co w konsekwencji przynosi nierzadko jeszcze gorsze konsekwencje gromadzące się w jego psychice.
Najczęściej dziecko chorujące długo, dopadają myśli typu: „ czemu ja?”, „dlaczego inni mogą biegać, jeździć na rowerze i nic im nie jest”?, „dlaczego jesienią nie mogę wychodzić na podwórko?”... W sytuacji takiej zazwyczaj nic nie znaczą drogie zabawki, komputer czy słodycze. Ono po prostu czuje się inne.
Wszyscy idą do szkoły a ono zostaje w domu... Początkowo może to nawet się podobać, ale po paru dniach czy tygodniach, dziecko zaczyna się po prostu nudzić, tęsknić za klasą, zwykłymi sytuacjami szkolnymi. Robiło by wtedy chętnie wszystko to, co rówieśnicy, czyli pisało klasówki, odrabiało zadania, uczyło się wiersza, gdyż dzięki temu nie czułoby się inne. Nauczanie indywidualne w minimalnym stopniu pomaga znowu poczuć się uczniem, jednak według niektórych „nie takim prawdziwym”. Dziecko najczęściej nie cieszy się tak bardzo z uzyskiwanym dobrych ocen, gdyż czuje, iż są one nieco zawyżone w stosunku do uczniów z klasy.
Silnie również często przeżywa wyjazdy na kolonie czy obozy rodzeństwa i rówieśników. Kiedyś jedna chorująca dziewczynka bardzo narzekała, że nie może jechać z siostrą na obóz konny. W trakcie rozmowy okazało się, że nie jest to wcale jej pasją a problem polegał na tym, iż nie mogła nawet podjąć decyzji czy pojedzie czy nie. Choroba zabrała jej tę możliwość.
Spirala obniżonego poczucia wartości zazwyczaj skręca się z biegiem czasu coraz bardziej, dlatego też warto zareagować na nią wcześniej i pomóc dziecku odzyskać wiarę w siebie.
Chorujące długo dziecko ma zazwyczaj więcej zabawek, więcej czasu spędza z rodzicami w porównaniu z rzadko chorującymi rówieśnikami czy rodzeństwem. Często dostaje „super jedzenie” w ilości takiej jak chce („byleby tylko jadło”).
To jednak jedna strona choroby... Druga nie jest taka barwna. Chorujące dzieci dopada często smutek, przygnębienie, niechęć do życia. Czują się one gorsze od zdrowych mogących cieszyć się życiem dzieci.
Zazwyczaj nie zależy to od „ciężkości choroby”, ale od czasu spędzanego w szpitalu czy w domu z dala od koleżanek i kolegów z klasy i podwórka a także podejścia rodziców. Zdarza się, iż dziecko jest hospitalizowane kilkukrotnie w szpitalu wskutek nie aż tak poważnych dolegliwości, a w przerwach pomiędzy pobytami nie chodzi do szkoły, co w konsekwencji przynosi nierzadko jeszcze gorsze konsekwencje gromadzące się w jego psychice.
Najczęściej dziecko chorujące długo, dopadają myśli typu: „ czemu ja?”, „dlaczego inni mogą biegać, jeździć na rowerze i nic im nie jest”?, „dlaczego jesienią nie mogę wychodzić na podwórko?”... W sytuacji takiej zazwyczaj nic nie znaczą drogie zabawki, komputer czy słodycze. Ono po prostu czuje się inne.
Wszyscy idą do szkoły a ono zostaje w domu... Początkowo może to nawet się podobać, ale po paru dniach czy tygodniach, dziecko zaczyna się po prostu nudzić, tęsknić za klasą, zwykłymi sytuacjami szkolnymi. Robiło by wtedy chętnie wszystko to, co rówieśnicy, czyli pisało klasówki, odrabiało zadania, uczyło się wiersza, gdyż dzięki temu nie czułoby się inne. Nauczanie indywidualne w minimalnym stopniu pomaga znowu poczuć się uczniem, jednak według niektórych „nie takim prawdziwym”. Dziecko najczęściej nie cieszy się tak bardzo z uzyskiwanym dobrych ocen, gdyż czuje, iż są one nieco zawyżone w stosunku do uczniów z klasy.
Silnie również często przeżywa wyjazdy na kolonie czy obozy rodzeństwa i rówieśników. Kiedyś jedna chorująca dziewczynka bardzo narzekała, że nie może jechać z siostrą na obóz konny. W trakcie rozmowy okazało się, że nie jest to wcale jej pasją a problem polegał na tym, iż nie mogła nawet podjąć decyzji czy pojedzie czy nie. Choroba zabrała jej tę możliwość.
Spirala obniżonego poczucia wartości zazwyczaj skręca się z biegiem czasu coraz bardziej, dlatego też warto zareagować na nią wcześniej i pomóc dziecku odzyskać wiarę w siebie.
Co zatem zrobić by pomóc dziecku chorującemu zachować własne poczucie wartości lub odbudować to już obniżone:
starać się traktować chore dziecko zwyczajnie (na ile oczywiście jest to możliwe)
nie wynagradzać mu tego, że jest chory rzeczami materialnymi czy słodyczami
nie wprowadzać w domu zasady „chore dziecko ma do wszystkiego pierwszeństwo” (konsekwencją mogą być konfliktowe relacje z rodzeństwem, co dla osoby mającej zazwyczaj mniej kontaktu z innymi dziećmi, może być bardzo trudne i odbierane jako ogromny problem)
starać się organizować jak najwięcej spotkań chorego dziecka z koleżankami i kolegami
gdy tylko nie ma przeciwwskazań – niech przebywa na świeżym powietrzu
pamiętajmy, nauczanie indywidualne w domu - niech będzie ostatecznością (w niektórych szkołach w celu szybkiego nadrobienia materiału przez ucznia istnieje możliwość dodatkowych lekcji oprócz tych z klasą, na terenie szkoły, co łączy w sobie cele naukowe i społeczne)
nie bądźmy „katami” w przestrzeganiu diet czy innych nakazów (w przypadku diety zawsze należy problem ten poruszyć w rozmowie z lekarzem czy dietetykiem, być może istnieje lek, który można podać przed tym zanim się „zgrzeszy” na urodzinach a może po prostu raz na jakiś czas zjedzenie czegoś zakazanego nie okaże się wielkim problemem)
gdy dziecko nie może np. pojechać na obóz jak jego rodzeństwo czy koleżanki i koledzy, dajmy mu alternatywę (np. za to będziesz mógł w tym czasie zapraszać do domu bliską osobę czy pojechać razem z nią na działkę)
nie pozwólmy żyć tylko chorobą dziecka – sami dbajmy by interesować się innymi rzeczami i angażujmy w to chore dziecko
w miarę możliwości dobrze gdy rodzina przebywa często razem (np. podczas posiłków czy wspólnych wyjazdów) - chore dziecko czuje wtedy, iż jest jej częścią tak samo jak pozostałe osoby
jeśli wiemy, że zdrowie dziecka poprawia się i że będzie mogło niedługo zacząć chodzić do szkoły, zadbajmy o to. Przedłużony pobyt w domu pogarsza tylko sytuację np. po powrocie ze szpitala dziecko chętnie odsunęłoby pójście do szkoły na jak najpóźniej z tego względu, że się boi klasówek, odpowiedzi, nadrabiania materiału, co niestety będzie narastało z dnia na dzień
gdy dziecko wraca do szkoły po długiej chorobie, sami porozmawiajmy z wychowawcą o tym, by nie musiało się tak denerwować
chwalmy dziecko za osiągnięcia (nie zapominajmy, by czynić to również w stosunku do zdrowych dzieci)
razem z dzieckiem przeprowadzajmy zajęcia relaksujące i odprężające albo zadbajmy by uczestniczyło w nich lub w innej formie pomocy psychologicznej pomagającej mu odreagować trudną sytuację
Musimy pamiętać, że mamy wpływ na nasze dzieci i możemy pomóc im czuć się bardziej dowartościowanymi czasem w zupełnie drobny sposób, ale jakże ważny dla dziecka.
BIBLIOGRAFIA:
1.Rogiewicz M.: Problemy psychoonkologiczne dzieci i młodzieży [w]: K. De Walden Gałuszko (red), Psychoonkologia. Kraków. Komitet Redakcyjno-Wydawniczy Polskiego Towarzystwa Psychologicznego, 2000
2.Zubrzycka E. : Narzeczeństwo, małżeństwo, rodzina, rozwód?, Gdańsk 1993, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne
Autor opracowania: mgr Magdalena Janowska, psycholog kliniczny, Klinika Pediatrii, Górnośląskie Centrum Zdrowia Dziecka i Matki w Katowicach
Źródło tekstu: Forum Pediatryczne










