Zaloguj
Reklama

Złote myśli kobiety po rozstaniu

Autor/autorzy opracowania:

Źródło tekstu:

  • Fozik.pl, zdjęcia: ojoimages

Adres www źródła:


Złote myśli kobiety po rozstaniu
Fot. ojoimages
(5)

Spotyka każdego. Przychodzi niezapowiedziane i zawsze towarzyszą mu silne emocje. Rozstanie. Obojętnie z czyjej winy, z jakiej przyczyny i tak zawsze ktoś musi cierpieć.

Reklama

Nie wiem, co w takich chwilach czuje mężczyzna, ale oto jak można opisać myśli kobiety:

 

 

 

Etap I

To oczywiste, że wina leży po jego stronie. Przecież to on spowodował ostatnią kłótnię, to on nie chciał pójść na kompromis. Nie wiem, jak można zrobić coś takiego po tylu latach związku! Nie zadzwonię pierwsza, należy mu się. Niech się trochę pomartwi. Niech zobaczy, jak to jest. Naprawdę miałam go już dość. A może jednak nie był taki zły?

Etap II

To wszystko moja wina. Bo przecież mogłam to rozegrać lepiej, mogłam nie używać tak wielu raniących słów. Nie wszystkie sprzeczki były potrzebne. Jestem do niczego, na pewno strasznie go zraniłam. Jestem brzydka i beznadziejna. Po co ja byłam taka zazdrosna? Na pewno znajdzie sobie lepszą partnerkę. Nie zasługuję na niego. Więc tak będzie chyba lepiej.

Etap III

A właściwie to w czym ja jestem gorsza? Dlaczego mam tak bardzo cierpieć? Ja mu pokażę! Dobra, idę na zakupy kupić sobie parę drobiazgów. To zawsze poprawia humor. Dopiero zobaczy, jaka jestem zadbana i atrakcyjna. Niech widzi, że bez niego mój świat się nie zawalił. I zapiszę się na kurs! A co, z życia trzeba korzystać. Może nowa fryzura? Zawsze myślałam, że w krótszych włosach będzie mi dużo ładniej...

Etap IV

Wczoraj mijałam miejsce, gdzie po raz pierwszy mnie pocałował. Nie mogłam powstrzymać łez... Tak bardzo tęsknię za jego dotykiem. Ile bym dała, żeby mnie teraz przytulił, powiedział kilka ciepłych słów. Brakuje mi go. Może to był jednak błąd? Sama już nie wiem...

Etap V

No tak... trzeba jakoś żyć dalej. Tyle czasu już minęło, nie można stać w miejscu. Wspomnienia? O tak, mam je schowane głęboko w sercu. Nigdy go nie zapomnę, ale wiem też, że potrafię żyć bez niego. Poradzę sobie, bez względu na wszystko. Jeszcze tyle przede mną. Nowe nadzieje, nowe spojrzenie w przyszłość... Myślę, że wszystko jakoś się poukłada.

Pewnie każda z nas przechodzi to na własny sposób. Jedno jest pewne, w końcu przyjdą te lepsze dni, kiedy powróci wiara w siebie i będziemy znów szczęśliwe.

Reklama
(5)
Komentarze