Zaloguj
Reklama

"Moja lista szaleństw" czyli historia pewnej kobiety po rozstaniu - recenzja książki Magdaleny Lewickiej

Autor/autorzy opracowania:


Fot. wyd. Zysk i S-ka
(5)

Marta ma prawie trzydzieści lat, gdy razem ze swoim facetem podejmują decyzję o rozstaniu. Czy na pewno słuszną? Po kilku tygodniach nie jest już tego pewna. Jak sobie poradzić z tęsknotą za byłym ukochanym,  z lękiem przed staropanieństwem i samotnością?

Reklama

Podczas babskiego wieczoru z najlepszą przyjaciółką dziewczyna wpada na genialny pomysł – postanawia zrealizować wszystkie szaleństwa, których nigdy w życiu nie popełniła, bo była w związku. Tworzy zatem listę tych szaleństw. I praktyczne w tym miejscu zaczyna się cała historia.

Historia Marty to idealny przykład studium przypadku pod niebanalnym tytułem rozstanie i co dalej. Magdalena Lewecka w prosty i bardzo jasny sposób opowiedziała nam jak to tak naprawdęjest i co sie z nami kobietami dzieje, kiedy rozstajemy się z facetami. Jak się okazuję to trudny i skomplikowany czas, w którym często nie potrafimy się odnaleźć. Bohaterka tego opowiadania Marta to przykład silnej babki z określoną osobowością, którą oczywiscie problem jej rozstania bardzo głęboko dotyka ale od samego początku nie poddaję się smutkom i nie popada w depresję tylko otwiera sie na coś nowego. To coś to pomysł na spisanie wszystkich tych rzeczy, której nie udało jej się jeszcze do tej pory osiągnąć czy zrealizować. Lista jest dość krótka ale z biegiem wydarzeń uzupełniana. 

Moja lista szaleństw to zabawna historia o tym, czego na pewno nie należy robić, będąc singielką z odzysku, i o tym, że życie nie kończy się po rozstaniu. W myśl zasady jak jedne drzwi sie zamykają to nieoczekiwanie owtierają się drugie. Tak też jest w tej historii. W momencie kiedy Michał znika po 5 latach nagle pojawia sie Szymon, kolega z pracy, który teoretycznie cały czas był ale jakby niewidoczny dla Marty.

Książkę czyta się niesłychanie łatwo i przyjemnie. Język zastosowany przez autorkę nie sprawił mi żadnej trudności, no z wyjątkiem kilku wyszukanych wysyblimowanych słów. W zasadzie czytając tą historię czułam się bardzo blisko postaci Marty i jej perypetii. Bardzo życiowa i na czasie historia ale w optymistycznym ujęciu. Polecam na jesienne ciepłe jeszcze wieczory.

Reklama
(5)
Komentarze