Zaloguj
Reklama

Kocham kino

Autor/autorzy opracowania:

Źródło tekstu:

  • tekst i zdjęcia: Best Film CO

Kocham kino
Fot. Best film CO
(0)

Kocham Kino (Chacun son cinema) to hołd złożony magii kina. Film, powstał na 60. urodziny jednego z najbardziej opiniotwórczych festiwali filmowych na świecie - Festiwalu w Cannes. Obraz składa się z 33 etiud, zrealizowanych przez światowych reżyserów.

Motywem łączącym je wszystkie jest nieśmiertelny temat kina. Pomysłodawcą obrazu jest pan Gilles Jacob szef Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Cannes.

Nie ulega wątpliwość, że każdy, kto szuka w kinie nie tylko rozrywki, ale również sztuki, znajdzie tutaj przynajmniej jednego ze swoich ulubieńców. W tej wielokulturowej mieszance, cenieni autorzy, zdobywcy Złotej Palmy składają hołd kinu, a każdy z nich robi to w swoisty dla siebie sposób. Skromny budżet miał zmusić reżyserów nie tylko do bycia szczególnie kreatywnymi, nieprzewidywalnymi, zabawnymi, czułymi, cynicznymi, kontemplacyjnymi, poruszającymi lub prowokującymi, ale również do bycia bardziej przystępnymi i śmiałymi - tłumaczył Giless Jacob.

Akcja każdej z nowel jest w jakiś sposób związana z kinem. Nie tylko jako budynkiem, ale także z emocjami, których kino dostarcza. Zadaniem każdego z filmowców było ukazanie swoich odczuć związanych z chodzeniem do kina. Rezultat był zadziwiający: Wenders filmował w Kongo, Tsai Ming Liang w Kuala Lumpur, a Cronenberg... sami muszą państwo zobaczyć gdzie.

- Twórcy o kinie -

Theo Angelopoulos
Trois minutes/ Three Minutes/ Trzy minuty


„Moje pierwsze doświadczenie z kinem nieco przypominało koszmar. To było w roku 1946 albo 1947. Pierwsze lata po wojnie. Do kin ściągały tłumy, a my dzieciaki korzystaliśmy z przepychanki przy wejściu, żeby się wślizgnąć do środka i ukryć w magicznym mroku sali kinowej. Obejrzałem wtedy mnóstwo filmów, ale pierwszym był obraz Michaela Curtiza, zatytułowany Aniołowie o brudnych twarzach.
W tym filmie jest scena, gdzie głównego bohatera dwóch strażników więziennych prowadzi na krzesło elektryczne.

Ich cienie, padające na ściany coraz bardziej się wydłużają. Nagle rozlega się krzyk: „Nie chcę umierać”. Nie chcę umierać. Ten krzyk prześladował mnie przez wiele nocy. Budziłem się zlany potem. Kino wdarło się do mojego życia jak cień, rzucony na ścianę, jak krzyk. Od mojego pierwszego filmu minęło prawie czterdzieści lat.


Parafrazując T.S. Eliota, mógłbym powiedzieć:


„W połowie życiowej wędrówki
w większości strawionej gniewem historii
z trudem uczę się jak używać słów i obrazów.
A każda próba to nowy początek,
atak na to, co niewysłowione
by odnaleźć na nowo to, co zostało stracone
by odnaleźć na nowo...
w moim końcu kryje się mój początek”.


T.A.
 

(0)
Reklama
Komentarze